poniedziałek, 20 listopada 2017

Weekendowa wyprawa do Niemiec - Berlin przybywamy

Sobota 7 rano. Czas wstawać i ruszać w drogę. Dzięki uprzejmości naszych cento znajomych mamy możliwość zwiedzenia ułamka Niemiec, czyli Berlina. Jako, że byłem tam ponad 20 lat temu chciałem zobaczyć jak to miasto zmieniło się przez te lata.
Pomyślicie dlaczego tylko na weekend? Dlaczego sobota?, przecież w weekend nie da się zwiedzić wszystkiego. A no nie da się, ogólnie interesujemy się głównie ruinami, opuszczonymi budynkami, militariami oraz przyrodą. Nie przepadamy za muzeami i kościołami. Standardowo po przeszukaniu parunastu stron ułożyliśmy plan co chcemy zwiedzić i nie wyszło tego dużo. Zresztą tak jak wspomniałem wcześniej na zwiedzanie mieliśmy w sumie dużo mniej czasu niż na sam dojazd. Ponownie pojawia się pytanie, dlaczego sobota? . Ponieważ urlopy mamy dawno za sobą, a TourDePikaczento to dla nas przygoda, a nie sposób na życie czy zarobek, ograniczeni byliśmy tylko do wyjazdów weekendowych. Pech chciał, że praca przeciągnęła się w piątek do późnych godzin wieczornych, więc nie było już sensu jechać po nocy.

Nadeszła sobota, ruszyliśmy rano, przed nami 6 godzin jazdy i niecałe 500km, trasa przebiegała bezproblemowo, pogoda nawet dopisywała póki nie przekroczyliśmy granicy. Po stronie naszych sąsiadów nie było już tak kolorowo i po dojechaniu na miejsce przywitał nas deszcz i wiatr. Dodatkowo zrobiło się ciemno, więc odpuściliśmy zwiedzanie mając nadzieje, że dnia następnego pogoda będzie bardziej łaskawa na co wskazywały prognozy. Wieczór przebiegł w miłej atmosferze. Od naszych gospodarzy dowiedzieliśmy się dużo ciekawych rzeczy o życiu w tym kraju, a z racji tego, że są to również pasjonaci ,,cieniasów'' można było wymienić się doświadczeniami i opiniami przy drinku do późnych godzin nocnych.

W niedziele pogoda była już nieco lepsza. Lepsza o tyle, że tylko padało, a nie było ciemno :) Po przepysznym śniadaniu ruszyliśmy na miasto. Mimo przelotnych opadów deszczu i porywistego wiatru o dziwo na ulicach przewijało się sporo ludzi, widać było również sporo policyjnych patroli ale po ostatnich wydarzeniach było to zrozumiałe. Oczywiście dwoma głównymi punktami były Brama Brandenburska oraz sklep z pamiątkami :) W planach była też wieża widokowa, ale ze względu na słabą pogodę nie było sensu się na nią wdrapywać. Sklepy z pamiątkami wypełnione były chyba wszystkim co możliwe i na czym dało się umieścić napis ,,I love Berlin" począwszy od Trabantów, poprzez prezerwatywy, jednorożce, kawałki muru i kto wie co jeszcze. Pamiątki kupione więc ruszyliśmy w stronę bramy. Nie zmieniła się nic (no poza tym, że lekko ją doczyścili), ciekawostką były ustawione w pionie trzy autobusy, symbolizować mają one sprzeciw wobec wojnie i terroru. Kolejną ciekawostką jest kostka brukowa, którą widzicie na ostatnim zdjęciu została wyłożona dokładnie w miejscu gdzie niegdyś stał mur i biegnie przez cały Berlin.
Czas szybko mijał i trzeba było powoli szykować się do wyjazdu, ostatni szybki fast food przed podróżą i lecimy do Polski. Droga powrotna zaczęła się bardzo dobrze, do granicy odprowadziło nas słońce, niestety nasz kochany kraj nie był już tak uprzejmy i po zapadnięciu zmroku przywitał nas silnymi porywami wiatru i obfitym deszczem wraz ze śniegiem. Daliśmy radę i wieczorem byliśmy już w domu jak zwykle snując już po drodze plany na kolejny wyjazd.





Witajcie. Zarys TourdePikaczento 2018 jest już znany. Zostały do dopracowania detale, ale na to mamy jeszcze czas.
Na dniach na FB powstanie wydarzenie dotyczące TourDePikaczetno 2018 1.0 dotyczące wyjazdu do Chorwacji natomiast na początku przyszłego roku TourDePikaczento 2018 2.0 dotyczące wyjazdu do Austrii i Włoch. Termin wyjazdu do Chorwacji to 10 - 17 czerwca 2018 roku. Jedziemy do Chorwacji robiąc jednodniowy postój na Węgrzech prawdopodobnie gdzieś przy Balatonie.