czwartek, 29 marca 2018

Przygotowania auta do sezonu cz1 + mały wyjazd na targi motoryzacyjne w Ostródzie

Pierwsza wyprawa zagraniczna pikaczento skończyła się prawie na zagotowaniu hamulców. Niestety mały silniczek z małymi hamulcami nie dały sobie rady z załadowanym samochodem i słowackimi gorami. Dlatego w zeszłym roku pikaczento dostało calkowicie nowy zmodyfikowany układ hamulcowy na 2 przednich tarczach wentylowanych i 2 tylnych litych. Wleciało wszystko nowe począwszy od klockow, tarcz, zregenerowanych zacisków na przewodach i płynie kończąc. Jedyne czego nie udało się wymienić to przednich przewodów elastycznych...do dzisiaj :)


Udało się również zainstalować mniej praktyczne ale za to jakże cieszące oko raytasy takie jak orginalne nakładki nadwornego tunera marki Fiat a mianowicie Abartha oraz przygotować dekielki do felg według wzorca również firmy Abarth. Jak to mówią małe rzeczy a cieszą :)



 17 marca uczestniczyliśmy również w targach motoryzacyjnych w Ostródzie. Wystawialiśmy inne auto niż pikaczento ale również ono znalazło się duchem na targach dumnie prezentując naszą stronę na pierwszym oficjalnym banerze TourDePikaczento. Jak wam się podoba? :)

 Mamy dla was parę zdjęć z tego wydarzenia.


















Do TourDePikaczento Croatia Edition pozostały niecałe 3 miesiące. Czas leci jak szalony. Przypominamy, że jechać razem z nami może każdy. Adres do wydarzenia znajdziecie poniżej:

https://www.facebook.com/events/493787827674562/

niedziela, 11 marca 2018

Sezon 2018 uznajemy za otwarty :)

Nadszedł ten dzień, ten piękny dzień pełen słońca i temperatury, która nie powoduje odpadania twarzy, kończyn i innych części ciała u ludzi mało odpornych na zimno (w tym nas :) ) Tak więc po ponad 5 miesiącach postoju nasze pikaczento budzi się do z powrotem do życia a to oznacza tylko jedno, Chorwacja i reszta wyjazdów zbliżają się wielkimi krokami :)

Przy okazji oswajamy się z nowymi mocowaniami kamery oraz dalej szlifujemy nowe umiejętności reżyserskie :)

poniedziałek, 5 lutego 2018

Pierwszy trailer TourDePikaczento

Witajcie, chodź za oknem pogoda w kratę to my już bardzo powoli przygotowujemy się na nowy sezon i wręcz nie możemy doczekać się kolejnych kilometrów przejechanych po Europejskich drogach naszym poczciwym pikaczento. Do czerwca coraz bliżej i już zaczynamy odliczać dni w kalendarzu :). W tak zwanym międzyczasie TourDePikaczento doczekało się swojego własnego intro oraz swojego pierwszego trailera. Pomysłów na filmy mamy sporo tak więc bądźcie czujni :)


piątek, 15 grudnia 2017

TourDePikaczento 2018 v1.0 Croatia Edition

Zapraszamy wszystkich na kolejną wyprawę. Tym razem ruszamy w znane już nam tereny aby trochę odsapnąć i wygrzać się na słońcu. Więcej informacji i zapisy znajdziecie w naszym wydarzeniu


Macie dość odpoczywania i chcecie jechać na wyprawę z większą ilością atrakcji, zwiedzania i kilometrów? W takim razie zapraszamy na TourDePikaczento 2018 v2.0 Italy Edition, która odbędzie się we wrześniu 2018 roku. Będą najważniejsze włoskie miasta, zabytki i miejsca. Dużo zwiedzania, kilometrów i niezapomnianych chwil. Zapraszamy

poniedziałek, 20 listopada 2017

Weekendowa wyprawa do Niemiec - Berlin przybywamy

Sobota 7 rano. Czas wstawać i ruszać w drogę. Dzięki uprzejmości naszych cento znajomych mamy możliwość zwiedzenia ułamka Niemiec, czyli Berlina. Jako, że byłem tam ponad 20 lat temu chciałem zobaczyć jak to miasto zmieniło się przez te lata.
Pomyślicie dlaczego tylko na weekend? Dlaczego sobota?, przecież w weekend nie da się zwiedzić wszystkiego. A no nie da się, ogólnie interesujemy się głównie ruinami, opuszczonymi budynkami, militariami oraz przyrodą. Nie przepadamy za muzeami i kościołami. Standardowo po przeszukaniu parunastu stron ułożyliśmy plan co chcemy zwiedzić i nie wyszło tego dużo. Zresztą tak jak wspomniałem wcześniej na zwiedzanie mieliśmy w sumie dużo mniej czasu niż na sam dojazd. Ponownie pojawia się pytanie, dlaczego sobota? . Ponieważ urlopy mamy dawno za sobą, a TourDePikaczento to dla nas przygoda, a nie sposób na życie czy zarobek, ograniczeni byliśmy tylko do wyjazdów weekendowych. Pech chciał, że praca przeciągnęła się w piątek do późnych godzin wieczornych, więc nie było już sensu jechać po nocy.

Nadeszła sobota, ruszyliśmy rano, przed nami 6 godzin jazdy i niecałe 500km, trasa przebiegała bezproblemowo, pogoda nawet dopisywała póki nie przekroczyliśmy granicy. Po stronie naszych sąsiadów nie było już tak kolorowo i po dojechaniu na miejsce przywitał nas deszcz i wiatr. Dodatkowo zrobiło się ciemno, więc odpuściliśmy zwiedzanie mając nadzieje, że dnia następnego pogoda będzie bardziej łaskawa na co wskazywały prognozy. Wieczór przebiegł w miłej atmosferze. Od naszych gospodarzy dowiedzieliśmy się dużo ciekawych rzeczy o życiu w tym kraju, a z racji tego, że są to również pasjonaci ,,cieniasów'' można było wymienić się doświadczeniami i opiniami przy drinku do późnych godzin nocnych.

W niedziele pogoda była już nieco lepsza. Lepsza o tyle, że tylko padało, a nie było ciemno :) Po przepysznym śniadaniu ruszyliśmy na miasto. Mimo przelotnych opadów deszczu i porywistego wiatru o dziwo na ulicach przewijało się sporo ludzi, widać było również sporo policyjnych patroli ale po ostatnich wydarzeniach było to zrozumiałe. Oczywiście dwoma głównymi punktami były Brama Brandenburska oraz sklep z pamiątkami :) W planach była też wieża widokowa, ale ze względu na słabą pogodę nie było sensu się na nią wdrapywać. Sklepy z pamiątkami wypełnione były chyba wszystkim co możliwe i na czym dało się umieścić napis ,,I love Berlin" począwszy od Trabantów, poprzez prezerwatywy, jednorożce, kawałki muru i kto wie co jeszcze. Pamiątki kupione więc ruszyliśmy w stronę bramy. Nie zmieniła się nic (no poza tym, że lekko ją doczyścili), ciekawostką były ustawione w pionie trzy autobusy, symbolizować mają one sprzeciw wobec wojnie i terroru. Kolejną ciekawostką jest kostka brukowa, którą widzicie na ostatnim zdjęciu została wyłożona dokładnie w miejscu gdzie niegdyś stał mur i biegnie przez cały Berlin.
Czas szybko mijał i trzeba było powoli szykować się do wyjazdu, ostatni szybki fast food przed podróżą i lecimy do Polski. Droga powrotna zaczęła się bardzo dobrze, do granicy odprowadziło nas słońce, niestety nasz kochany kraj nie był już tak uprzejmy i po zapadnięciu zmroku przywitał nas silnymi porywami wiatru i obfitym deszczem wraz ze śniegiem. Daliśmy radę i wieczorem byliśmy już w domu jak zwykle snując już po drodze plany na kolejny wyjazd.