poniedziałek, 5 lutego 2018

Pierwszy trailer TourDePikaczento

Witajcie, chodź za oknem pogoda w kratę to my już bardzo powoli przygotowujemy się na nowy sezon i wręcz nie możemy doczekać się kolejnych kilometrów przejechanych po Europejskich drogach naszym poczciwym pikaczento. Do czerwca coraz bliżej i już zaczynamy odliczać dni w kalendarzu :). W tak zwanym międzyczasie TourDePikaczento doczekało się swojego własnego intro oraz swojego pierwszego trailera. Pomysłów na filmy mamy sporo tak więc bądźcie czujni :)


piątek, 15 grudnia 2017

TourDePikaczento 2018 v1.0 Croatia Edition

Zapraszamy wszystkich na kolejną wyprawę. Tym razem ruszamy w znane już nam tereny aby trochę odsapnąć i wygrzać się na słońcu. Więcej informacji i zapisy znajdziecie w naszym wydarzeniu


Macie dość odpoczywania i chcecie jechać na wyprawę z większą ilością atrakcji, zwiedzania i kilometrów? W takim razie zapraszamy na TourDePikaczento 2018 v2.0 Italy Edition, która odbędzie się we wrześniu 2018 roku. Będą najważniejsze włoskie miasta, zabytki i miejsca. Dużo zwiedzania, kilometrów i niezapomnianych chwil. Zapraszamy

poniedziałek, 20 listopada 2017

Weekendowa wyprawa do Niemiec - Berlin przybywamy

Sobota 7 rano. Czas wstawać i ruszać w drogę. Dzięki uprzejmości naszych cento znajomych mamy możliwość zwiedzenia ułamka Niemiec, czyli Berlina. Jako, że byłem tam ponad 20 lat temu chciałem zobaczyć jak to miasto zmieniło się przez te lata.
Pomyślicie dlaczego tylko na weekend? Dlaczego sobota?, przecież w weekend nie da się zwiedzić wszystkiego. A no nie da się, ogólnie interesujemy się głównie ruinami, opuszczonymi budynkami, militariami oraz przyrodą. Nie przepadamy za muzeami i kościołami. Standardowo po przeszukaniu parunastu stron ułożyliśmy plan co chcemy zwiedzić i nie wyszło tego dużo. Zresztą tak jak wspomniałem wcześniej na zwiedzanie mieliśmy w sumie dużo mniej czasu niż na sam dojazd. Ponownie pojawia się pytanie, dlaczego sobota? . Ponieważ urlopy mamy dawno za sobą, a TourDePikaczento to dla nas przygoda, a nie sposób na życie czy zarobek, ograniczeni byliśmy tylko do wyjazdów weekendowych. Pech chciał, że praca przeciągnęła się w piątek do późnych godzin wieczornych, więc nie było już sensu jechać po nocy.

Nadeszła sobota, ruszyliśmy rano, przed nami 6 godzin jazdy i niecałe 500km, trasa przebiegała bezproblemowo, pogoda nawet dopisywała póki nie przekroczyliśmy granicy. Po stronie naszych sąsiadów nie było już tak kolorowo i po dojechaniu na miejsce przywitał nas deszcz i wiatr. Dodatkowo zrobiło się ciemno, więc odpuściliśmy zwiedzanie mając nadzieje, że dnia następnego pogoda będzie bardziej łaskawa na co wskazywały prognozy. Wieczór przebiegł w miłej atmosferze. Od naszych gospodarzy dowiedzieliśmy się dużo ciekawych rzeczy o życiu w tym kraju, a z racji tego, że są to również pasjonaci ,,cieniasów'' można było wymienić się doświadczeniami i opiniami przy drinku do późnych godzin nocnych.

W niedziele pogoda była już nieco lepsza. Lepsza o tyle, że tylko padało, a nie było ciemno :) Po przepysznym śniadaniu ruszyliśmy na miasto. Mimo przelotnych opadów deszczu i porywistego wiatru o dziwo na ulicach przewijało się sporo ludzi, widać było również sporo policyjnych patroli ale po ostatnich wydarzeniach było to zrozumiałe. Oczywiście dwoma głównymi punktami były Brama Brandenburska oraz sklep z pamiątkami :) W planach była też wieża widokowa, ale ze względu na słabą pogodę nie było sensu się na nią wdrapywać. Sklepy z pamiątkami wypełnione były chyba wszystkim co możliwe i na czym dało się umieścić napis ,,I love Berlin" począwszy od Trabantów, poprzez prezerwatywy, jednorożce, kawałki muru i kto wie co jeszcze. Pamiątki kupione więc ruszyliśmy w stronę bramy. Nie zmieniła się nic (no poza tym, że lekko ją doczyścili), ciekawostką były ustawione w pionie trzy autobusy, symbolizować mają one sprzeciw wobec wojnie i terroru. Kolejną ciekawostką jest kostka brukowa, którą widzicie na ostatnim zdjęciu została wyłożona dokładnie w miejscu gdzie niegdyś stał mur i biegnie przez cały Berlin.
Czas szybko mijał i trzeba było powoli szykować się do wyjazdu, ostatni szybki fast food przed podróżą i lecimy do Polski. Droga powrotna zaczęła się bardzo dobrze, do granicy odprowadziło nas słońce, niestety nasz kochany kraj nie był już tak uprzejmy i po zapadnięciu zmroku przywitał nas silnymi porywami wiatru i obfitym deszczem wraz ze śniegiem. Daliśmy radę i wieczorem byliśmy już w domu jak zwykle snując już po drodze plany na kolejny wyjazd.





Witajcie. Zarys TourdePikaczento 2018 jest już znany. Zostały do dopracowania detale, ale na to mamy jeszcze czas.
Na dniach na FB powstanie wydarzenie dotyczące TourDePikaczetno 2018 1.0 dotyczące wyjazdu do Chorwacji natomiast na początku przyszłego roku TourDePikaczento 2018 2.0 dotyczące wyjazdu do Austrii i Włoch. Termin wyjazdu do Chorwacji to 10 - 17 czerwca 2018 roku. Jedziemy do Chorwacji robiąc jednodniowy postój na Węgrzech prawdopodobnie gdzieś przy Balatonie.

poniedziałek, 9 października 2017

TourDePikaczento na FB

Cześć, dostaliśmy informacje o problemach z wyświetlaniem naszego przycisku FB w prawej kolumnie. Problem ten może dotyczyć niektórych konfiguracji przeglądarki Firefox i niestety jest niezależny od nas. Zapraszamy wszystkich, którzy nie widzą w/w przycisku o polubienie naszej strony na FB. Link poniżej. Pozdrawiamy

https://www.facebook.com/TourDePikaczento/

piątek, 6 października 2017

Tour De Pikaczento 2017 v. 1.2

Witajcie.
Dzisiaj obiecany ciąg dalszy naszej wycieczki. :)

Poniedziałek (21.08.) NADAL ŚWIECI SŁOŃCE
Poranna kawa z widokiem na rzekę.


Po śniadaniu szybko zwijamy obóz, pakujemy do pikaczento i ruszamy w kierunku austriackiej granicy.
Co prawda przez Austrię przemknęliśmy błyskawicznie, nie zjeżdżając z autostrady, ale naszej uwadze nie umknęły przepiękne widoki. Wzdłuż całej drogi podziwialiśmy góry, wzgórza i pagórki. Na zboczach rozmieszczone były bardzo malownicze wioski i większe miasteczka. Niestety tempo jazdy uniemożliwiało zrobienie dobrego zdjęcia. :(
Nie dało się tez nie zauważyć zamków wybudowanych na szczytach gór. Poniżej wklejam jedyne zdjęcie zamku jakie udało nam się zrobić w czasie jazdy.

 Właśnie te budowle podsunęły nam jednak pomysł na przyszłoroczne Tour De Pikaczento. Zamierzamy zdobyć przynajmniej kilka z tych zamków.  :)
W porze obiadowej udało nam się dojechać do Lublany. Ulokowaliśmy się na kwaterze, zjedliśmy obiad, zrobiliśmy rundkę po starówce i zaplanowaliśmy zdobycie zamku.



Wtorek (23.08.) NADAL SŁOŃCE
Zamek w Lublanie. Potężna, średniowieczna budowla, górująca nad całym miastem.

Całkowicie przystosowany do przyjmowania turystów, co niestety negatywnie, w moim odczuciu, wpłynęło na atmosferę tego miejsca. Jak dla mnie dużo ciekawszy z zewnątrz, niż wewnątrz. Za bardzo przypomina mi nowoczesną galerię sztuki. Szkoda.
Na poprawę humoru taka ciekawostka na zewnątrz zamku, biblioteczka :)


Resztę dnia spędziliśmy na zwiedzaniu starówki. Jutro ruszamy dalej. Kierunek Chorwacja. :)